PARENTING

Chcesz mieć kochające rodzeństwo? Pozwól im się bić

Było okropnie zimno, a ona siedziała nad jeziorem i moczyła swoje stopy w lodowatej wodzie. Raz jedną stopę, raz drugą, tak jakby woda była gorąca. Zupełnie nie zwracała uwagi to, co działo się wokół. Wpatrywała się w wodę, machając nogami. Do czasu, kiedy na pomost weszły moje dzieci, które z wielkim impetem zaczęły skakać i kłócić się o to, kto pierwszy ma stanąć przy drabince do zejścia. Gdy zobaczyłam te poszturchiwania, zupełnie zdębiałam! Woda, dzieci, kłótnia – wiedziałam, że zaraz wpadną do wody i stanie się tragedia. Zwróciłam się w ich stronę, żeby je uspokoić, gdy dostrzegłam, że ta samotna dziewczyna nagle wstała, podeszła do moich dzieci i zaczęła im coś tłumaczyć. „Co ona, u licha, chce od moich dzieci?” Podbiegłam na brzeg pomostu jak najszybciej, nie zwracając uwagi na to, że jestem na boso. Wzięłam dzieci pod rękę, dając znać kobiecie, że mają opiekę i nic im nie grozi.

– To normalne, w końcu to dzieci. One zawsze będą się kłócić, dopóki nie podrosną. To minie! Proszę im na to pozwolić, a pani niech sobie zaparzy melisę. Ważne, żeby pani nikogo nie faworyzowała…

Zdębiałam. Nie wiedziałam, co powiedzieć.

– Widzę, że jest pani rozsądną mamą. Wie pani pewnie, co słuszne. Ja tego nie miałam, nie mam rodziny – powiedziała i usiadła na brzegu pomostu.

Długo nie mogłam spać i roztrząsałam to, co powiedziała mi tamta obca kobieta. Kłębiły się we mnie myśli i wyobrażałam sobie, jak będzie wyglądać życie moich dzieci, kiedy mnie zabraknie. Kiedy będę mogła powiedzieć, że wykonałam dobrą robotę i wychowałam ich na porządnych ludzi? I najważniejsze: czy będą mieć dobre relacje?

 

Mogłaś mieć łatwiej

Tak sobie myślę, że mieć jedynaka to o wiele prostsze, przynajmniej dla rodziców. Nie musisz się martwić o kłótnie ani dzielenie, a wychowanie jest tańsze i mniej problematyczne. Ale nie! Musiałam sobie „zrobić” kolejne dziecko, bo zachciało mi się mieć dużą rodzinę… Ale to ja chciałam, nie moje starsze dziecko. Ono na początku swojego życia potrzebuje tylko rodziców i jeść. A teraz? Bywa tak, że czuję się czasami jak na ringu i przy okrągłym stole jednocześnie. Każdy chce sobie dać po mordzie, każdy z nich ma swoje racje i każdy chce być wysłuchany.

Spójrzmy na to z perspektywy dziecka: jemu było dobrze, a tu nagle mama i tata zapragnęli mieć kolejnego „stworka” w domu. Ono niby prosiło o brata, ale to tak na chwilę, a nie na całe życie… Bo ono nie chce się dzielić zabawkami! Ono chce zainteresowania, uwagi, miłości, a nie wychodzić z małym na spacer. Nie chce mu dawać samochodów – chce oglądać bajkę, ale nie może, bo młodszy śpi. Chce wyjść do kolegów, ale nie może, bo musi zajmować się rodzeństwem. Nie chce cały czas ustępować ani czuć się niewidzialny.

 

Kiedy występuje podział dzieci na młodsze i starsze, to starsze dostaje obowiązki opiekuna wobec młodszego – mimo że samo jest dzieckiem i potrzebuje troski i miłości. Zazdrości wtedy młodszemu, że ono ma to, czego tak bardzo potrzebuje: uwagę rodziców. Co się z tym wiąże? Walki i wrogość wobec rodzeństwa, nie mówiąc już o tym, że ich relacje w dorosłym życiu mogą być złe. Później może być trudno je naprawić; wymaga to ze strony dzieci dużej dojrzałości i uświadomienia sobie, że w sumie to fajnie mieć rodzeństwo, tylko szkoda, że rodzice „wrobili” nas w ten chory układ zazdrości.

 

Przykładów na to wszystko nie trzeba szukać daleko.

„Zobacz, ona jest taka mała. Jak możesz ją bić?” A on nie widzi, że jest mała, tylko że ma maskotkę, którą można się pobawić.

„Kto pierwszy zaczął kłótnię?” Czy to ważne? To bez znaczenia, bo na ile znam życie, żadne z dzieci nie powie, że to ono. Będzie twierdzić, że to jemu dzieje się krzywda.

 

Chcesz mieć kochające rodzeństwo? Pozwól im się bić

Pojawienie się rodzeństwa to nauka dla całej rodziny, zwłaszcza dla dzieci. Wdrożenie im dobrych wzorców, a przede wszystkim nauczenie ich radzenia sobie z rozwiązywaniem konfliktów oraz szacunku i empatii kosztowało, co ja mówię, kosztuje nas dużo energii i czasu. I powiem Ci, że nie płaczę z powodu kolejnej kłótni i dziury w meblach. Czasami jest trudno, ale zawsze, kiedy opadną emocje, chłopcy potrafią podejść do siebie i szybko się pogodzić. Sami, bez naszej pomocy.

 

Przyzwyczaiłam się do tego, że zwykły papier leżący na podłodze może być pretekstem do kłótni i walki. Zresztą sama pomyśl: kiedy masz PMS-a, może Cię rozdrażnić źle położona łyżeczka lub źle postawiony kubek na stole. Wtedy z wielkim płaczem krzyczysz do męża: „Ty mnie nie rozumiesz! Tyle razy cię prosiłam! Nie kochasz mnie!”. To samo jest z dziećmi – tylko że one nie potrafią jeszcze kontrolować swoich emocji i brakuje im argumentów do wygrania sporu. Naszą rolą jest tłumaczyć i uczyć rozwiązywania konfliktów, więc nie martw się, że dzieci znowu się tłuką w pokoju… Zobaczysz, tłumaczenie tego tysiąc razy zaowocuje, naprawdę.

Przykład? Kłótnia o samochody, a konkretnie o autobusy. Wiko jest fanem autobusów różnego rodzaju. No i kiedyś chłopcy tak bawili się tymi autobusami przez 15 minut (co jak na nich jest megadługo), aż nagle Adaś wyrwał bratu jego ulubiony autobus i pobiegł z nim do pokoju. Wiko płakał, krzyczał „Oddaj, oddaj” i serce mu pękało, bo ktoś zabrał jego ulubioną zabawkę. Stałam z boku i obserwowałam, jak potoczy się ta sytuacja. Było to najdłuższe czekanie w moim życiu. Naprawdę serce mi się łamało, kiedy patrzyłam na cierpiącego Wika… Po chwili przyszedł mały winowajca, oddał samochód i powiedział: „Proszę, Wiko, wiem, że bardzo go potrzebujesz”. Matki serce, rośnie. 

 

Co na to naukowcy?

Konflikty między rodzeństwem są naturalną sprawą. Z badań wynika, że dzieci wieku 2–4 lat kłócą się więcej niż 6 razy – uwaga – na godzinę! Wraz z wiekiem liczba ta się zmniejsza, uff. 😉

 


Jeżeli podobał Ci się ten wpis, napisz mi o tym. To dla mnie najlepszy dowód uznania i motywacja do dalszej pracy. Jeżeli uważasz, że komuś może przydać się mój wpis, nie krępuj się – puść go dalej w świat:

Możesz obserwować mnie również:

Na Facebooku –  jakonatorobi.pl 

Na Instagramie – jakonatorobi.pl

  • TaKasia

    A co robić, jeśli dzieci nas angażują w swoje spory? Zacznie się kłótnia czy „przepychanka” i jedno leci ze skargą? Jak reagować?

    • Kłótniam to konflikt, spór wymiana zdań.. często nie są to miłe słowa, a czasami dochodzi do rękoczynów. Staram się nie wnikać „kto zaczął” i nie przyjmuję czyjeś strony i kiedy sytuacja tego wymaga rozdzielam chłopców. Bo wiem, że dalsze”przepychanki” tylko potęgują kłótnie.
      Co do skarżenia, to trzeba zawsze zadaje sobie pytanie dlaczego skarżą:
      Zazwyczaj dzieci są sfrustrowane, kiedy nie dostało tego czego chciało. Ma poczucie niesprawiedliwości , poczucia krzywdy i potrzebują pocieszenia
      – słucham zawsze co dziecko ma mi do powiedzenia i znajdujemy wspólny sposób rozwiązania danej sytuacji, ale nigdy nie robię z dziecka – pokrzywdzonej „oj ty budulku”
      – udzielam rady, jak można się zachować w danej sytuacji
      – przypominam, jakie zasaday panują (np.nie wolno się bić) i tłumaczę dlaczego nie interweniuje mimo słuszności skargi dziecka
      – wsłuchuje się i nie bagatelizuje emocji dziecka

      Nie wiem czy pomogłam.
      W jakim wieku są twoje dzieci 🙂

  • Ja z bratem też się kłóciliśmy i biliśmy a teraz w dorosłym życiu mamy niesamowitą więź! Potwierdzone, przetestowane! 🙂 Polecam! :)))