LIFESTYLE

Każdy ma prawo popełniać błędy, ale ja dałam ciała.

Wpadłam jak śliwka w kompot. Oszukałam samą siebie. Poniekąd oszukałam też Was, dlatego należą się Wam ogromne przeprosiny. Zamiast być jakąś tam pańcią, zaczęłam być taka jak inni… Kiedy to się stało, kiedy spuściłam z tonu, kiedy schowałam swoje marzenia i ducha walki? Nie wiem… Gdzie się podziała ta silna Elwira pokazująca, że ma chore dziecko, ale mimo wszystko dająca radę? Gdzie podział się ten nurt inspiracji, którym chciałam Was zarażać? Gdzie przekaz, że zamiast narzekać, płakać nad serialami czy oglądać „Ukrytą prawdę”, brać się do roboty i szukać ludzi inspirujących?

 

Jest pierwsza w nocy ja popijam pyszne sady, temperatura wysoka. robiłam małe kosmetyczne zmiany na blogu. Przeglądałam kategorie, które są na blogu, i zakładkę „o mnie” i się przeraziłam… Zawiodłam poniekąd samą siebie. Zamiast bronić swoje ideały, robić swoje, pisać swoje treści – poległam i poszłam za masą memów, trudnych spraw i byciem śmieszniejszą, niż w rzeczywistości jestem…

 

Chciałam dopasować się do Was i do wspólnego języka wszystkich mam: „Dzisiaj wypiłam zimną kawę, nie miałam czasu się pomalować”. Nie wiem, kiedy i dlaczego nastąpiła we mnie taka zmiana. Teraz siedzę przed kompem i pytam siebie: „Ale po co? Dla lajków, komentarzy?”.

 

Czy naprawdę chcemy spotykać się na blogu, wzajemnie klepać się po ramieniu i głaskać za każdą wylaną łzę, brak snu i zmęczenie, oraz licytować się, która z nas miała gorszy dzień? Ja nie!

Większość z Was to mamy, które wiedzą, jak wygląda codzienność. Bywa ciężko, czasem nawet bardzo. Prawda? Nie zrozumcie mnie źle: można sobie raz na jakiś czas ponarzekać, bo sama też to robię, ale nie chcę non stop tym epatować… Nie lepiej jest dzielić się czymś dobrym, inspirować, uczyć się, jak żyć lepiej i prościej? Znaleźć chwilę dla siebie, pomalować się, ubrać, wyjść dokądś? Przecież mamy na to czas! Tak, mamy go, ale same się z niego okradamy, nic nie robiąc i narzekając.

 

Pewnego razu zadzwoniła do mnie koleżanka, żeby się poskarżyć, że nie miała czasu zmienić obrzyganej koszulki i tak przywitała kuriera. Zapytałam dlaczego. „Nie miałam siły”. Dopytywałam dalej: „Nie miałaś? Czy po prostu chciałaś wyrazić całemu światu, jaka jesteś zmęczona, znudzona i przygnębiona?”. „Chyba tak…”, odpowiedziała mi zawstydzona.

Wiecie, jak jest. Łatwiej powiedzieć, że coś jest złe, niż pochwalić się, że udało się przetrwać cały dzień w pracy… W końcu Matka Polka ma być umęczona! Ja jednak radzę zmienić brudną koszulkę na taką z napisem „Superwoman”, wypiąć cycki i przyznać przed sobą, że jesteśmy z siebie dumne, bo potrafimy ogarnąć dom i dzieci i jeszcze przy tym nie zwariować. To tylko przykład, ale mam nadzieję, że rozumiecie, o co mi chodzi.

 

Ania Lewandowska

 

Ania Lewandowska pokazała po porodzie zgrabną figurę i uśmiech do ucha do ucha. Patrzymy na jej zdjęcia i nie wierzymy, że tak można. „Pewnie ma sztab ludzi”. No może ma, ale czy to źle? My mamy swoje mamy, teściowe, męża czy przyjaciółkę. To nie zmienia faktu, że od początku trzeba prosić o pomoc męża, teściową i innych. Trzeba nauczyć się mówić, że jest nam trudno, że chcemy wyjść z domu. Pokażmy, że aby zadbać o swoją psychikę, nie trzeba niań i sztabu ludzi! Bądźcie szczęśliwe i zaradne, a nie zadręczone.

Matka idealna musi mieć źle. Musi mieć gorzej od nas. Nie ma czasu na wino z koleżanką, a mąż koniecznie musi być nierobem – wtedy może uzyskać od innych aprobatę i słowa: „Nie przyjmuj się, to normalne”. A sranie w banie! Mamy prawo być, kim chcemy.

 

Zatem jeszcze raz Was przepraszam za to, że zrobiłam z siebie kwokę, że kastrowałam matki z bycia kobietą zadowoloną, a nie udręczoną… Przynajmniej mam wrażenie, że tak jakoś było ostatnio. Obiecuję, że za każdym razem, kiedy zboczę z tematu, przeczytam sobie zakładkę „o mnie”. I możecie mnie lubić lub nie, ale nie będę się wstydzić tego, że pomimo chorego dziecka daję sobie radę, że walczę o siebie i swoje marzenia! Dlatego wracam do tego, co od początku chciałam robić na blogu. Chcę żyć inaczej, zdrowiej, prościej, w zgodzie ze sobą. Mam nadzieję, że to zrozumiecie <3 Całuję.

 

  • Moja Elwira <3

  • Gosia

    Swego czasu oglądałam pewną vlogerkę makijażystkę na YT. Jednak gdy urodziła dziecko-przestałam. Nie szło jej oglądać. Raz zrobiła makijaż :dla młodych matek:. CO 2 zdanie to było: teraz korektor, zakryjemy cienie bo młoda matka a ich mnóstwo/ teraz rozświetlacz-rozświetlimy buzię,młoda mama nie ma czasu na nawilżanie/ mocny podkład – zakryjemy nieprzespane noce bo takich jest mnóstwo z małym dzieckiem/ cienie nakłąadam palcem,tak jest szybciej bo przy małym dziecku nie ma czasu. Pomijam,że nakładała 185 milionów warstw i nie wiem po co młoda matka miałaby tyle tego nakładać,ale przypominanie co drugie słowo,że młoda mama to jest biedna/zmęczona.zaniedbana/zapryszczona itp – no irytowało.

    • Hehe jak rozumiem, że kobiety mogą być zmęczone, bo ja też bywam. Rozumiem, że kobieta chce dobre wyglądać i nakłada makUp to jednego nie rozumiem.. nakładania 1000 warstw podkładu .. Ja na samą myśl nakładania tylu warstw podkładu robię się zmęczona <3

  • Mocne! Ale sama prawda! :)))))

    • Wiem, ale nie potrafiłabym pisać czegoś co nie czuję. Wolę być szczera niż obłudna

  • I słusznie! Inspiruj, pokazuj, że się da, stawiaj wyzwania, wyciągaj za uszy. Jakże łatwo stawiać sobie niżej poprzeczkę, bo wszyscy tak robią i nikt się nie dziwi. Ale ile radości pojawia się, kiedy poprzeczka jest wyżej, a nam się uda 🙂

    • Paulina dzięki za motywacyjnego kopa. Będę się bardzo starać tak robić dla siebie i dla innych.

  • Jak ja się cieszę, że to napisałaś 😊

  • Ależ pięknie wyglądasz! ♥️ Cieszę się, że wracasz „do siebie”! I trzymam kciuki za to, byś pokazywała to, z czym sama dajesz sobie najlepiej radę inspirując tym inne kobiety! 😊
    I przyznam, że nie rozumiem tych memów narzekających – bo i piję ciepłą kawę i jakoś nie czuję się gorszą kobietą bawiąc się z wyczekanym bobasem. To wcale nie znaczy, że nie ma problemów (wiesz, jak jest) i jest tylko kolorowo, ale przecież to wszystko jest do zrobienia, ogarnięcia i zorganizowania się. W końcu jesteśmy dorosłymi kobietami, a nie bezradnymi niemowlakami 😉

  • I tak trzymaj. Ja też ostatnio robiłam małe rozliczenie samej siebie na blogu i doszłam do tych samych wniosków. Chcąc nie chcąc jakoś zboczyłam z drogi którą tak bardzo chciałąm obrać i coraz częściej nie wiem czemu koniecznie chciałam się dopasować do tego co teraz modne i poczytne. Zrobiłam sobie mały odwyk od internetu i bloga w sumie też. Czasem taka przerwa jest mega potrzebna, żeby sobie przypomnieć kim się jest. Pozdrawiam

    • Dokładnie jest tak jak mówisz. Przerwa jest czasami potrzebna lub warto spotkać się z jakąś życzliwą osobą, która wesprze i kopnie w dupę 😉

  • Też całuję, przybijam piątkę i robię dokładnie to, co Ty! Na tych zdjęciach wyglądasz jak milion dolarów i ja też tak chcę! <3

    • Olga, to ja trzymam kciuki również za ciebie. Myślę, że warto iść swoją drogą. Może nie łatwą, ale swoją 🙂

      Dziękuję za komplement <3

  • salus salus

    Najważniejsze żyć sama ze sobą – nie z innymi

  • ❤️ Właśnie teraz rozumiem! Sama mam dylematy, w którą stronę iść i zawsze wtedy pomaga ta zakładka o mnie i słuchanie głosu serca.

    P.S. Piękna sukienka, zdradzisz skąd? 😍

    • Ania, dokładnie tak. Stiwerdzam, że zakładkę „o mnie” każdy bloger powinien czytać choć raz w miesiącu 😉

      Sukienka pochodzi ze sklepu so-me.pl Jest bardzo wygodna i nie trzeba jej prasować 😉


Warning: Cannot assign an empty string to a string offset in /home/jakonatorob/public_html/wp-includes/class.wp-scripts.php on line 447