MODA I URODA

#dobrzewydane Kosmetyki do twarzy, które warto mieć

Kosmetyków jest pełno i nawet się temu nie dziwię – technologie rozwijają się w błyskawicznym tempie i jest w czym wybierać. Jeżeli chodzi o kremy do twarzy, to jeszcze nie znalazłam idealnego kremu nawilżającego. Natomiast jeżeli chodzi o oczyszczanie, to jestem jak najbardziej zadowolona z wybranych kosmetyków i ich efektów.

 

Więcej na temat oczyszczania skóry pisałam w innym wpisie, ale w skrócie: oczyszczanie – bez względu na to, czy masz idealną skórę, która jest jak pupcia niemowlaka, trądzik czy zmarszczki – to najważniejszy etap, który pomoże w zachowaniu dobrej kondycji cery i uzyskaniu wiecznej młodości. 😉 Bez tego etapu kremy za setki złotych, oleje i sera nie zadziałają tak, jak powinny. Wtedy wyrzucasz kasę w błoto, bo to jest tak, jakbyś nakładała kremy na twarz pokrytą folią spożywczą – do tego można porównać brudną i nieoczyszczoną buzię.

 

Po przeczytaniu książki „Sekrety urody Koreanek”, która zmieniła moje podejście do pielęgnacji skóry, stawiam na oczyszczanie. Inna sprawa jest taka, że mój problem z trądzikiem hormonalnym jest tak uporczywy, że przez całą zimę korzystałam z zabiegów z kwasami. I dopiero po pół roku mogę powiedzieć, że widzę ogromną różnicę w kondycji mojej skóry. Zabiegi na twarz to też pielęgnacja – bez nich nie ma efektów.

 

Tak naprawdę pielęgnacja jest kluczowa. Jeżeli nie wykonujemy jej we właściwy sposób, to skóra później nam się „odwdzięczy”. Oto

#dobrzewydane Kosmetyki do twarzy, które warto mieć

 

Etap 1 – olejowanie

Olejek Resibo usuwa wszystkie zanieczyszczenia, rozpuszcza sebum. Pięknie oczyszcza skórę, a przy tym przyjemnie ją nawilża i odpręża. Dodatkowo można przyłożyć ciepły ręcznik na twarz – jest to bardzo relaksujące i odprężające.

 

Etap 2 – oczyszczanie

 

Żel do mycia La Roche-Posay (pisałam o nim w tym wpisie) jest bardzo wydajny – używam go ponad pół roku i nie mogę skończyć. Mam wrażliwą oraz mieszaną skórę i trudno mi znaleźć produkt, który nie będzie wysuszał skóry ani napinał jej po umyciu. Natomiast ten żel jest idealny! Nie spina skóry, oczyszcza ją i – co ważne – przeznaczony jest dla cery wrażliwej i z trądzikiem. W ofercie możecie znaleźć żel do mycia twarzy zgodny z Waszymi preferencjami.

Do tego żel siarkowy Barwa, który dezynfekuje i głęboko oczyszcza skórę. Używam go sporadycznie, bo mocno wysusza skórę, ale przydaje się, kiedy wychodzą mi wypryski (głównie na okolicę brody).

 

 

 

 

Etap 3 – peeling enzymatyczny Sylveco z glinką

Używam go dwa razy w tygodniu. Powiem Wam, że ogółem nie lubię używać peelingów do twarzy, bo zawsze potem mam takie niemiłe uczucie ściągniętej skóry, ale przy tym Sylveco tak nie mam. Drobinki złuszczają martwy naskórek, a ekstrakt ze skrzypu polnego łagodzi podrażnienia i przyspiesza regenerację oraz dotlenia skórę. Stosuję peeling od trzech tygodni i na razie jest super.

 

Etap 4 – płyn micelarny Sylveco

Moje odkrycie i hit, w dodatku produkt polski i naturalny! Z naturalnymi produktami mam lekki problem – nie wszystkie nadają się do mojej skóry, bo mnie uczulają. Szkoda, bo oferta polskich producentów jest ogromna. Całe szczęście, że ten płyn pasuje do mojej cery. Używam go dwa razy dziennie, bo wspaniale nawilża i jest hypoalergiczny. Ponadto zawiera ekstrakt z kwiatów lipy, więc zwiększa elastyczność i sprężystość skóry (w sama raz dla osób po trzydziestce). Płynu można używać do demakijażu oczu, ale ostrzegam, że słabo sobie radzi sobie ze zmywaniem tuszu wodoodpornego.

Etap 5 – tonizowanie

Używam toniku Nivea do cery mieszanej, a także wody różanej, a raczej hydrolatu z róży damasceńskiej, który działa tonizująco i odżywczo, rozjaśnia cerę. Wszystko zależy od tego, na co mam ochotę i w jakim cyklu jest moja skóra. Kiedy mam wysyp, to pryskam się wodą różaną, która tonizuje, nawilża i dezynfekuje, a dzięki której moja skóra szybciej się regeneruje.

Mało tego! Hydrolatu używam również na włosy. Moje kręcone i suche włosy żyją swoim rytmem, więc trudno je okiełznać – jednak woda różana sprawia, że są nawilżone i odżywione, a ja nie wyglądam jak pudel. 😉

 

Etap 6 – kwasy, kwasiska

Jeżeli myślicie, że to już koniec, to nie 😉 Jeszcze czeka mnie nałożenie kwasu glikolowego, który stosuję dwa razy w tygodniu. Rozjaśnia on przebarwienia, oczyszcza skórę i spłyca zmarszczki mimiczne.

Sama nazwa – kwasy – budzi grozę, ale tak naprawdę te drogeryjne kwasy nie są takie mocne jak te, które stosowałam u kosmetyczki. Robię to, żeby podbić efekt oczyszczania. Kwasów nagminnie używają Koreanki – i wcale im się nie dziwię, bo dzięki nim skóra jest napięta, jaśniejsza i oczyszczona oraz promienna i jasna.

 

Etap 7 – krem nawilżający z retinolem na noc na trądzik wieku dorosłego pure-RETINOL 0.3

Retinol zmniejsza nadmierne wydzielanie sebum oraz odblokowuje i zwęża pory. Działa silnie przeciwzmarszczkowo i zmniejsza liczbę i objętość zmarszczek i bruzd. Na pewno wygładza skórę, ale czy jestem młodsza? Nie wiem… Za krótko go używam.

 

Trochę tego jest, ale zapewniam Was, że cała pielęgnacja zajmuje mi max. 5 minut. Dużo? Niedużo? Jeżeli chce się mieć ładną cerę, to warto spędzić trochę czasu w łazience.

 

  • Nie znałam żadnego z nich :)))

    • Nela

      Ja też nie, a uwielbiam takie mało znane kosmetyki. Właśnie szukałam czegoś do oczyszczania twarzy. Kusi mnie ten siarkowy żel. Jeśli chodzi o krem na trądzik, to ja używam Nano one ze srebrem i jestem z niego zadowolona. Działa trochę jak srebro koloidalne, ale jest wygodniejszy w nakładaniu.