HOUSE MANAGER

Letnie gadżety dla dzieci, które powinnaś poznać

Tego lata nie możesz zapomnieć dać swojemu dziecku

Walczę o nią od momentu, kiedy zostałam mamą. Staram się nie wyręczać dzieci, chociaż i tak popełniam małe błędy. Ale w jednym jestem konsekwentna – w obowiązkach i zasadach (o tym, że trzeba zdjąć buty czy umyć ręce, mogę im mówić nawet w trakcie snu). Od tego nie ma odstępstwa! Nie ma też urlopu od takich rzeczy jak sprzątanie po sobie, ubieranie się, nalewanie sobie wody do kubka.

 

Samodzielność

Dzieci mam coraz starsze, ale cały czas zapominam o tym, że nie są już niemowlakami, więc tego lata postanawiam wdrożyć m.in. trening samodzielności (i nie chodzi tu tylko o ubieranie się – to tylko przykład).

Wiem, że czas letni może być dla niektórych tylko pretekstem, jednak sama pewnie przyznasz, że łatwiej uczyć dzieci np. ubierania się, kiedy ciuchów jest mniej, a brudne rzeczy można raz dwa przeprać i wysuszyć na balkonie.

W tym roku jeszcze bardziej szukam sprytnych rozwiązań, np. podpisane półki, aby dzieciaki mogły same wyciągać ciuchy, same się ubierać i rozbierać. Jest mniej ciuchów, więc w razie wypadku można łatwo i szybko zmienić odzież.

Buty

Nie ma co, już tyle sandałów dziecięcych przetestowałam, że dla mnie najważniejsze jest to, żeby dziecka nie piły w kostki i żeby można od razu włożyć je na gołą stopę, a nie przez całe lato chodzić w skarpetkach tylko po to, żeby je rozchodzić… Dlatego warto szukać buta idealnego – dla wygody i zdrowia dziecka. Ja przez te 7 lat bycia mamą miałam dużą styczność z butami dla dzieci.

Zawsze szukam tych miękkich i dobrze wyprofilowanych, żeby stopa nie wykrzywiała się i żeby nie pogłębiały się wady stopy. Zimą wybraliśmy Bobux (link). W tym roku kupiłam też Bobux sandały i buty wiosenne – są tak samo dobre i wygodne jak zimowe. Łatwo się nakładają, mają miękką skórę, a stopy są bez otarć, co w trakcie upałów jest ważne. A jak skóra ma oddychać i czuć się wygodnie, skoro buty są za małe, źle wyprofilowane lub obcierają? Wtedy dzieciaki nie chcą ich nosić, buntują się.

Luz

Najpierw piszę o samodzielności i planie, a tu nagle wyjeżdżam z jakimś luzem? 😉 Owszem! Jednak to luz dotyczący nas, rodziców – odpuśćmy sobie trochę i machnijmy ręką na wchodzenie dzieci do kałuży czy późne wracanie z podwórka. Po prostu razem z dziećmi czerpmy radość z wakacji!

 

Oczy

Przyznaję, że bagatelizowałam noszenie okularów przeciwsłonecznych przez dzieci. Zawsze wydawało mi, się, że to taki bajer albo forma zabawy, bo dziecko chce wyglądać jak mama i tata. I pewnie bym dalej tak błędnie myślała, gdyby nie to, że Adaś zaczął mieć nadwrażliwość na słońce i praktycznie cały czas płakał – wtedy okulary zaczęły być u nas ważne. Nie polecam kupować okularów w sieciówkach, bo tam nie ma nic dobrego; mogą tylko zaszkodzić oczom dziecka. Nasza okulistka wytłumaczyła, że patrzenie przez plastik, który jest tylko lekko przydymiony, a nie polaryzowany, ma duży wpływ na wzrok. I w sumie nie dotyczy to tylko dzieci.

Jet naprawdę szeroka oferta okularów dla dzieci, jednak wybieraj tylko te z polaryzacją i filtrami. My mamy dwa rodzaje okularów. Jedne to Explorer Polarized są elastyczne z gumką – świetne, zwłaszcza dla aktywnego malca. Nie zsuwają się z nosa i pięknie trzymają się na głowie. Drugie okulary to Switch Green  są lekkie i zmieniają kolor (tzw. kameleony), ale nie mają gumki. Nie uważam tego za wadę, bo nie spadają z nosa, ale wiadomo jak to bywa z trzylatkami.

 

Zalety:

  • pochłaniają 100% promieniowania UV-A, UV-B i UV-C (filtr UV 400),
  • nie zawierają szkodliwych substancji chemicznych (m.in. rtęci, ftalanów czy BPA, tj. bisfenolu A),
  • mają wytrzymałe nietłukące się poliwęglanowe szkła o wysokiej odporności na zarysowania,
  • ich oprawki i wyprofilowane zauszniki są odporne na zgniatanie i wyginanie (wykonane z TPEE – termoplastycznych elastomerów poliestrowych),
  • anatomiczny kształt oprawek sprawia, że okulary przylegają do głowy, chroniąc oczy przed promieniami bocznymi.

 


Jedzenie

Moje dzieci nigdy nie mają czasu na jedzenie, zwłaszcza latem. Zresztą po co jeść, skoro jest tyle fajnych rzeczy do zrobienia? 😉 Ale nie ma to tamto, latem jest mnóstwo pysznych owoców (morele, czereśnie etc.), więc nie byłabym sobą, gdybym miała im odpuścić. Tym bardziej, że je lubią – tylko nie po drodze im z tym.

Robię dzieciakom musy owocowe i wlewam do wielorazowych saszetek na pokarm Cherub Baby z których można wycisnąć mus. Te szatki to funkcjonalny gadżet i  sprawdza się u nas szczególnie na wyjazdach i wycieczkach. Nie muszę się martwić o to, że z moreli czy malin zrobi się zupa. Na dodatek taki sposób nie jest czasochłonny.

 

Zdrowie

Skakanie po drzewach i jeżdżenie rowerem po łąkach – kiedyś to obraz beztroskiego dzieciństwa, dzisiaj budzi we mnie strach z powody kleszczy. Nie należę do osób panikujących, ale tego paskudztwa strasznie się boję. Nie chcę histeryzować, jednak od jakiegoś czasu bardzo dużo bliskich mi osób cierpi na boreliozę. Choroba i walka z nią to istne cierpienie.

Aby chronić dzieci, psikam je preparatami przeciwko kleszczom oraz przypinam im do plecaków TickLess – urządzenie, w którym impulsy ultradźwiękowe blokują u kleszczy narząd Hallera (to narząd służący do namierzenia żywiciela; gdy jest zablokowany, kleszcze nie są w stanie skutecznie polować). Badania* są imponujące, więc jestem spokojniejsza.

* Laboratorium mikrobiologii i chorób zakaźnych Uniwersytetu w Camerino we Włoszech przeprowadziło doświadczenie, które potwierdziło skuteczność TickLess w ochronie przed pchłami i kleszczami. Poniżej znajduje się oryginalna publikacja w języku angielskim.

 

Basen

W tym roku chodziliśmy na naukę pływania do niesamowitego miejsca, jakim jest Zdrowo Kąpielowa, choć żałuję, że nie z taką częstotliwością, jak byśmy chcieli (choroby…). Widzę jednak, że nauka pływania sprawia Adamowi radość. Co ja piszę, on dostaje amby na widok wody! Kompletnie się nie boi – skacze, nurkuje – a jeszcze niedawno nie chciał zamoczyć palców u stóp. Teraz ma fazę na skakanie na bombę i nurkowanie oraz wbieganie do wody… Nie boję się tego, że biega po mokrych płytkach, bo nosi skarpetki do pływania. Tak, skarpetki Sweakers to  to antypoślizgowe skarpetki które mają ABS i chronią dziecko przed poślizgnięciem się. Mało tego, dzieci mają je ciągle na stopie, czyli mogą w nich pływać. Dla mnie to boskie, bo upilnować dziecko, żeby po wyjściu z basenu nałożyło klapki, graniczy z cudem! Teraz już nie muszę krzyczeć: „Uważaj!”, „Nałóż klapki!”. Aaa, ostatnio skarpetki te dostały nagrodę od Zabawkowicz.pl w kategorii bezpieczeństwo.

 

Celowo nie pisałam o rowerze i kasku, ponieważ szykuję osobny wpis w tym temacie. Chcę napisać tylko, że udało mi się znaleźć nowy super lekki rower dla Adasia i dla Wika. Tak, znalazłam rower biegowy dla dzieci niepełnosprawnych! Nie macie pojęcia, jak się cieszę z tego powodu. W końcu dziecko będzie mogło jechać wyprostowane i nie będzie wyglądało jak wielkolud na rowerze krasnoludka. Aaaa, mega się cieszę 😀

 

 

  • Ania Mateja

    Zaciekawił mnie temat saszetek wielorazowych i tworzonych przez Panią musów dla dzieci 🙂 może kiedyś osobny artykuł- inspiracja na blogu? 🙂

  • Elwira Zbadyńska

    Te skarpetki mnie zaintrygowały. Muszę kupić mojej ekipie na basen 😉

    • KOniecznie. Moi chłopcy nie uznają klapek. nie mają czasu je wkładać 😉 Więc takie skarpety są mega bezpieczne.

  • Świetne zdjęcia 🙂 Myśle, że i u dorosłych gadżety się sprawdzą 🙂

    • Dziękuję bardzo za komentarz.
      A to prawda. Uwielbiam różnego rodzaju triki, lifehaki i gadżety, które ułatwiają życie. A jest tego sporo. Jak masz jakiś gadżet do polecenia, to pisz śmiało. Z chęcią poznam 🙂