KOBIETALIFESTYLE

Zamiast oceniać matkę, która krzyczy na dziecko możesz zrobić coś gorszego

Stoisz obok mamy, która bierze dziecko za rękę i wychodzi ze sklepu. Na jej twarzy widać grymas zmęczenia. Nagle dziecko wyrywa się i biegnie na ulicę, bo zobaczyło balonik.  Mama biegnie za nim, ciągnie je za rękę, zabiera z ulicy na chodnik i krzyczy. Jest mocno zdenerwowana, dziecko również. Wystraszyła się, trwało to chwilę.

 

Kolejna sytuacja

 

Plac zabaw: dzieci bawią się z kolegami z podwórka i ani myślą kończyć tak dobrą zabawę, skoro dopiero zaczęły. Co prawda siedzą tam już dłuższą chwilę i przyszła pora na obiad, a młodszy brat jest głodny. Mama tłumaczy córce, że już muszą kończyć i wychodzić, bo ma obowiązki. Zaczyna się krzyk i histeria. Nie jest jej łatwo, bo drugie dziecko jest zaniepokojone sytuacją i zaczyna płakać. Mama krzyczy, dziecko krzyczy, a ty stoisz z boku i pewnie sobie myślisz: „co za matka”, „co za dziecko”, „ ona nie ma podejścia do dzieci”.

 

Tak łatwo jest rzucić kamieniem – trudniej pomóc komuś wstać. Zamiast mówić, jak ktoś ma żyć i oceniać kogoś na podstawie jednej sytuacji, może warto zająć się swoim życiem.

 

Zamiast oceniać matkę, która krzyczy na dziecko możesz zrobić coś gorszego….

 

A ile razy zapytałaś, czy może ktoś potrzebuje pomocy lub wsparcia?

 

Kiedyś byłam świadkiem  nieprzyjemnej sytuacji przed sklepem. Widać było, że incydent może się zaraz skończyć klapsem w pupę dziecka. Podeszłam i zamiast pytać: „jak pani może krzyczeć na dziecko”, zapytałam: „czy mogę pani jakoś pomóc, bo wiem, co to znaczy, kiedy nie ma się siły lub jest się zmęczonym”. Mama na początku była zła, że się wtrąciłam, ale później rozpłakała się. Powiedziała, że miała zły dzień, jest samotną mamą, nikt jej nie pomaga, nie ma rodziny, a tego dnia czara goryczy się przelała, bo miała niemiłą rozmowę w pracy. Skończyło się tak, że poszłyśmy na plac zabaw, ja zostałam z jej dziećmi, a ona mogła pójść spokojnie zrobić zakupy.

 

 

Oczywiście jestem przeciwniczką bicia dzieci, krzyczenia, szarpania  i ubliżania. Nie piszę też o patologicznych sytuacjach, które mają miejsce na ulicach. Mam na myśli ludzkie odruchy – nie jesteśmy aniołami i czasem nie wytrzymujemy. Każdemu z nas zdarza się unieść głos. Zwłaszcza matka matkę powinna zrozumieć i wesprzeć.

 

Tak łatwo jest oceniać ludzi, tak łatwo na podstawie jednego zdarzenia stwierdzić, że ktoś jest złą osobą, bo krzyknął na dziecko, uniósł głos.

 

Rozumiem ludzkie pobudki. Są tacy, które chcą poczuć się lepiej na swój temat, stwierdzić, że są lepsi i zachowują się lepiej. Zawsze warto jednak spojrzeć na sytuację z innej perspektywy. Może lepiej radzisz sobie ze stresem, ale w innych kwestiach życiowych możesz być mniej zaradna niż osoba, którą oceniasz. Spróbuj zapytać, czy możesz pomóc. To naprawdę nic nie kosztuje.

 

Leave a Response