DZIECKOHOUSE MANAGER

Nie masz już siły na “siedzenie” w domu z dziećmi? Mam na to sposób!

 Gdy ma się dzieci, trudno o czas dla siebie dłuższy niż umycie rano zębów. Jednak te malutkie, kochane dzieci, które tulimy i na które chuchamy, sprawiają, że gdy już opanujemy takie czynności jak karmienie, kąpanie, jedzenie, bawienie się i spanie, nasz dzień staje się monotonny. Właśnie to zabiera nam energię i siłę.

 

Doceniam to, że jestem z dziećmi – uwielbiam spędzać z nimi czas. Są jednak takie okresy w życiu, że brakuje mi energii na cokolwiek. To normalne. Wychodzę z założenia, że ważne jest, żeby nie popaść w marazm i nie tkwić w nim całą wieczność. Jak z tym sobie radzić?

Nie robię nic.

Wyciszam się. Wsłuchuję się w swoje myśli i nie staram się na siłę okłamywać, że jest inaczej. Czasami potrzebuję jednego dnia na chandrę i przemyślenie sytuacji – pomaga mi to się uspokoić i zdystansować od wielu spraw. Nie tkwię jednak w takim stanie wieczność.

Zakupy? Z miłą chęcią

Mam postawiony cel grunt to zrobić to z samego rana. Mając niemowlaka na stanie (choć w przypadku starszych dzieci też się to sprawdza), nie  mogłam wyjść poza rejon mojego miejsca zamieszkania, bo karmiłam piersią. Pamiętam jak ważna była dla mnie świadomość, że zaraz po wypiciu kawy i nakarmieniu dziecka wyjdę do Lidla, bo będzie nowa kolekcja i dostawa nowych rzeczy. Nawet gdybym się nie wyspała i miała trudny poranek, obrany cel i  myśl o tym, że spotkam ludzi dodawały mi energii.

 

“Nałóż” na siebie urodę

Robię sobie makijaż. Nic tak nie poprawia nastroju i nie dodaje energii, jak ubranie eleganckich dresów i dodanie sobie urody. To dotyczy nie tylko mam, ale również osób które pracują w domu i  uprawiają freelancing.

“Koniec” z Netflixem  

Im jestem starsza, tym bardziej doceniam ilość i jakość snu. Zdecydowanie nie jestem już zwolenniczką długiego siedzenia przed komputerem. Jeżeli nie zrobiłam czegoś do południa, to zanie przechodzi na następny dzień. Oczywiście, kiedy dzieci chorują, a na mnie spada obowiązek siedzenia z nimi w domu, nie trzymam się tej zasady bardzo sztywno.

 

Pieluszkowe zapalenie mózgu

W trakcie ciąży i rok po niej miałam pieluszkowe zapalenie mózgu i jedyną rzeczą, którą mogłam dla siebie zrobić i przy tym czegoś się dowiedzieć, było przejrzenie nowowydanej ulotki sklepu  lub przelecenie wzrokiem po Facebooku. To był mój największy wyczyn. Dopiero, gdy dzieci podrosły, zaczęłam słuchać wielu podcastów (co wciąż robię) i audiobooków.  Poczucie, że zrobiłam coś dobrego dla swojej głowy i duszy, uświadamia mi, że oprócz mamą, jestem też kobietą.

 

A SIooo!

Ucinam kontakty. Rozumiem, że czasami zdarza się nam marudzić mniej lub bardziej. Mówimy o tym, jak jest nam źle. Każdy tak przecież ma. Jednak są osoby, które zbyt często lub zbyt mocno zalewają cię swoim złym nastrojem, narzekaniem i obwinianiem losu. Takie zachowanie powinno służyć za znak, że ktoś taki nie chce nic zmienić w swoim życiu, a jedynie potrzebuje towarzysza (czyt. słupa), na którym się zawiesi i będzie jęczeć. Jeśli masz wokół siebie takich ludzi, uciekaj jak najdalej. To nie jest dobra relacja i na pewno nie doda ci energii do działania. Szukaj osób (na pewno masz ich wokół siebie), książek, albo i blogów, które inspirują i coś wnoszą do twojego życia.

Prowadzę zdrowy tryb życia. Zmiana nawyków żywieniowych,  sport i picie dużej ilości wody to ważne rzeczy, o których powtarza się na każdym kroku. Skoro tak wielu ludzi o tym mówi, widocznie ma to duże znaczenie. Najgorzej tylko w to uwierzyć i zastosować się do zaleceń 😉. Spróbuj wypijać chociaż litr wody dziennie, a zobaczysz różnicę. W moim przypadku okazało się, że mam anemię i niski poziom ferrytyny, co również wpływało na funkcjonowanie w ciągu dnia.

 

Najważniejsze jednak to mieć dystans do wielu spraw ( wiem, że może być trudno)  Wychowanie dzieci nie jest prostym zadaniem. Panowanie nad sobą i wsłuchiwanie się w skrajne emocje dziecka potrafią naprawdę zmęczyć. Dzisiejszy dialog z synem właśnie to ilustruje:

– Mamo, w co byś chciała się przebrać na bal przebierańców? – pyta Adaś.

– W supermamę – odpowiadam na odczepnego.

– Nie możesz. Ty już jesteś supermamą!

 

Czy to nie działa lepiej niż kawa?

1 komentarz

Leave a Response