Co możesz stracić jeśli nie zaczniesz żyć własnym życiem
Pewne szkolenie
Byłam kiedyś na szkoleniu. Nie pamiętam nazwy, ale to nie jest ważne w tej historii. Grono przemiłych ludzi, duża dawka energii i motywacji dla osób, które chcą zmienić coś w swojej karierze zawodowej i życiu prywatnym. Na każdym szkoleniu/warsztatach jest etap, na którym każdy uczestnik przedstawia się i mówi kilka słów o sobie i swoich dokonaniach zawodowych. Osobiście nie lubię tego momentu, bo jak w minutę mamy przekonać do siebie ludzi i udowodnić, że jesteśmy fajni tylko na podstawie osiągnięć zawodowych? Przepraszam, znowu zbaczam z tematu.
Po prezentacji dziesiątej osoby przestałam już kojarzyć, która z pań to Ania a który z panów ma na imię Tomek, kto jest mistrzem robienia manicure a kto skutecznych strategii… Usiadła obok mnie ONA. Perfekcyjnie ubrana z perfekcyjnie ułożonymi włosami, z sympatycznym wyrazem twarzy. Powiedziała do mnie „cześć”. Podczas całego warsztatu rozmawiałam z wieloma osobami i nawiązałam wiele kontaktów przez Fb czy Linkedin, ale tylko z NIĄ nie było mi dane zamienić nawet kilku słów. Nie odezwała się do mnie przez cały wykład, a podczas spotkania wysłała mi zaproszenie do grona znajomych, ani przez chwilę ze mną nie rozmawiając. Czy wymienienie z obcą osobą spojrzeń i powiedzenie sobie “cześć” obliguje mnie do dodania jej do grupy znajomych na Fb? Czy mam być kolejnym numerem na liczniku? Ja wiem, że wszystko się zmieniło, ale żeby aż tak?
Co się więc zmieniło?
Zmienił się sposób wymiany informacji, rozmawiania, nawet – wysyłania SMSów. Korzystamy z hashtagów (#jestnudno #cojapisze), nasze wpisy są tak lakoniczne, jak tylko się da: – OMG, jest ok.
Musi być szybko, krótko zwięźle. Przecież nie mamy czasu A nawet jeśli zechcesz zaskoczyć swojego odbiorcę rozbudowaną wiadomością, jest duża szansa, że pomyśli:
- jesteś dziwakiem lub co jest z tobą nie tak;
- masz doła;
- co gorsza, ….zmądrzałaś(eś).
Spotkania ze znajomymi przestały być dla niektórych oczywistą sprawą. Po co wydawać kasę na kawę i dojazd do centrum skoro i tak wiesz, że twoja znajoma urodziła dziecko, zmieniła pracę, w międzyczasie zrobiono jej zdjęcie z kochankiem, które pojawiło się na Twiterze i ten incydent był powodem rozwodu? Po co Ci to rozmowa, skoro znasz jej aktualny status?
Jeszcze parę lat temu telefon był dla mnie wyłącznie narzędziem służącym do szybkiego kontaktu z przyjaciółmi i umawianie się z koleżankami do kina. Teraz smartfon to mój powiernik i pamiętnik, moja przyjaciółka ;).
Mam pisać więcej?
Klubiki dla dzieci, kluby literackie, językowe. Powstają w zawrotnym tempie, jak grzyby po deszczu. Po co, skoro wystarczy dołączyć do grupy 52 książki w ciągu roku; Schudnę do lata? Przecież jestem tak cool i trendy,..a więcej znaczy lepiej!
Żeby wszystko nie brzmiało zbyt dramatycznie…
Social Media to okno na świat każdej matki :)! Grupy wsparcia, ćwiczenia dla mam, blogi, szkolenia on-line, warsztaty – są dla mnie, jako młodej mamy, zbawieniem w przerwie między przewijaniem a karmieniem.
Tylko, że szybko nie zawsze znaczy skutecznie.
W tym roku stawiam na jakość, a nie na ilość.
Przesyt mnie męczy tak jak bylejakość. Życie online jest ważne i niezastąpione, ale gdyby nie pobyt na See Bloggers, nigdy nie poznałabym takich inspirujących osób jak (lista alfabetycznie :)):
Ania i Jakub (fashionable.com.pl)
Kasia (posukcesnaszpilkach.pl)
Marysia i Jakub (oczekujac.pl)
Viola (okiemdietetyka.tumblr.com)

Żaden warsztat czy kurs online nie dałby mi tej energii i wiedzy, co wykłady na See Bloggers

Tyle czytam książek na temat kadrowania i robienia zdjęć jedzenia, ale i tak cenne wskazówki, które dostałam podczas warsztatów Lidla okazały się niezastąpione.


[highlight text=”DO ZOBACZENIA W LIPCU! :)”]
![]()

24 lutego 2015 @ 15:16
Koniecznie do zobaczenia w lipcu 🙂
24 lutego 2015 @ 09:15
atak smartfonowych zombiaków już ogarnął wszystkich, nie wiem czy śmiać się czy płakać.
19 lutego 2015 @ 12:23
Ja zdecydowanie stawiam na jakość, z równo w relacjach, jak i w liczbie znajomych na Facebooku 🙂 Mam zasadę, której zawsze staram się przestrzegać – jeśli nie porozmawialiśmy, nie zamieniliśmy ze sobą konkretnych zdań – nie jesteśmy znajomymi. Wiem, że teraz panuję moda na zapraszanie każdego. Mnie osobiście bardzo to męczy, kiedy wysyłają mi zaproszenia kompletnie nieznajome osoby. Pytanie: po co?
Co do SeeBloggers, bardzo się cieszę,że udało nam się tam spotkać! Ah, i koniecznie musisz mi napisać co z tym blogerskim spotkaniem we Wrocławiu, być może się pojawię!
19 lutego 2015 @ 13:07
Mam podobne odczucia i wiem jak się do tego odnieść. Póki co zrobiłam sobie grupy znajomych i podzieliłam je na: praca, technologie, znajomi, bliscy znajomi itd.
Na pewno dam Ci znać :*
19 lutego 2015 @ 08:52
Internet zawładnął naszym postrzeganiem rzeczywistości… a mnie to boli, że o czyimś dziecku, ślubie czy wakacjach dowiaduję się z Facebook’a, a nie osobiście :/ brakuje mi pisania listów z przyjaciółką, nawet smsów, bo i tych już praktycznie nie dostaję. Wszystko dzieje się w social media, a ja mogę to jedynie zalajkować i opisać hushem… Dobrze, że na sporej ilości blogów autorzy promują slow life, ja osobiście bardzo popieram tę ideologię.
18 lutego 2015 @ 23:29
Nie liczy się ilość? To dlaczego przez Ciebie mam kolejne linki do sprawdzenia i zapewne do kolekcji? 🙂
18 lutego 2015 @ 23:39
Ups! Przepraszam 😉
18 lutego 2015 @ 19:47
a ja w lipcu nie będę 🙁 każdy inny weekend mam wolny, a ten akurat nie 🙁
18 lutego 2015 @ 21:59
Żartujesz?
18 lutego 2015 @ 23:21
Nie 🙁 A plany miałam takie jak stąd do księżyca, przecież wiesz…
18 lutego 2015 @ 14:06
Ale ślicznie wyglądasz na tym zdjęciu z kanapkami :).
A ja wczoraj jak Ci się tak rozpisałam na FB to zastanowiłam się przez chwilę czy nie przesadzam z ilością treści i czy właśnie nie pomyślisz, że coś ze mną nie tak 😉
18 lutego 2015 @ 21:59
Ja mogę z Tobą rozmawiać godzinami. Zresztą nasze rozmowy są zawsze wartościowe❤️
Jestem zmęczona “kotkami” memami, które wyskakują mi na Fb.
Bardzo lubię rozmawiać z ludźmi,dlatego spotkania przy kawie są dla mnie bardzo ważne. Szkoda, że tak daleko mieszkasz
18 lutego 2015 @ 13:15
Bardzo żałuję, że nie doświadczyłam obecności na SB, ale w lipcu się szykuję. Masz rację, jakość jest ważna, a nie ilość….Pozdrawiam Elwi.
18 lutego 2015 @ 22:01
W tak razie kupuje bilet 🙂 W lipcu nadrobimy!