Skip to content

10 komentarzy

  1. Karolina Salej
    2 kwietnia 2015 @ 19:25

    O ile ja nie mam problemu z przyznaniem się, że czegoś nie wiem… O tyle moi współpracownicy mają. Z tym, że ja nie wiem. Chociaż na mój rozum, to lepiej jest pytać, niż schrzanić i tracić dwa razy więcej czasu na odkręcenie tego i zrobienie jeszcze raz.
    Doszły mnie nawet słuchy, że naskarżyli na mnie kierowniczce, bo “ja się ich pytam, jak coś zrobić”. Na szczęście kierowniczka jest ogarniętą, myślącą osobą i odpowiedziała im tylko, że zadawanie pytań jest dobre 🙂

    Reply

  2. Zafascynowana życiem
    7 marca 2015 @ 08:43

    Ciekawe jest to, że ludziom tak trudno przyznać się do niewiedzy – właśnie zdałam sobie sprawę, że też czasami tak mam. Ale są też sytuacje, w których otwarcie mówię, że nie wiem i to naprawdę pomaga 🙂

    Reply

    • Jak ona to robi
      9 marca 2015 @ 00:02

      To nie jest wstyd, że się czegoś nie wie – choć nie zawsze u mnie, to było takie oczywiste.
      Nie wiem jak Ty, ale zauważyłam, że ludzie są bardziej cierpliwi i życzliwy w tłumaczeniu

      Reply

      • Zafascynowana życiem
        9 marca 2015 @ 14:00

        Ja mam teraz podobnie – gdy czegoś nie wiem, po prostu o tym mówię. Pozwala to też zaoszczędzić czas – nie kombinuję, tylko od razu stawiam sprawę jasno. Wtedy też zmienia się postawa rozmówcy – czuje się po prostu potrzebny, Sama będąc w sytuacji wyjaśniającego jakąś sprawę, dobrze się czuję gdy mogę pomóc 🙂

        Reply

  3. Kamil Macher Mr K.
    4 marca 2015 @ 16:23

    Osobiście bardzo cenię sobie ludzi, którzy potrafią się przyznać, że czegoś niewiedzą. W końcu nie da się być we wszystkim ekspertem, a tych którzy twierdzą inaczej należy omijać szerokim łukiem, bo zazwyczaj rzeczywiście znają się na wszystkim “tak trochę”, ale jacy w takim razie wtedy z nich specjaliści?

    Reply

    • Jak ona to robi
      5 marca 2015 @ 12:31

      Ja omijam szerokim łukiem osoby, które są dla mnie wampirami energetycznymi – nie dość, że nic dla mnie nie wnoszą to jeszcze zabierają coś ode mnie – moja energię. Osoby znające się “tak trochę” – są dla mnie ok o ile są tego swiadome.

      Reply

  4. Magda (lifebymada.pl)
    4 marca 2015 @ 10:22

    Ja naszczeście nigdy nie miałam problemu z mówieniem “nie wiem”. Choć czasem aż czuję się głupio zadając pytania jak małe dziecko: “a dlaczego tak? dlaczego?”. 🙂 Jednak zauważyłam również, że ludzie chętnie odpowiadają, czują się dumni, że wiedzą i mogą wytłumaczyć, podnoszą się ich morale, a mnie jest miło, że mogłam sprawić im przyjemność. Ale to raczej w życiu osobistym, w pracy jednak było trudniej, szczególnie gdy zdarzało się pracować z osobą, z którą niechętnie chce się podejmować jakieś próby komunikacji.

    Reply

  5. Mrslifestyle.pl
    2 marca 2015 @ 11:44

    Pamiętam jak to jest w korpo przyznać się do niewiedzy, ten wzrok pogardy ze strony szefa czy współpracowników, takie wspomnienia jeszcze bardziej utwierdzają mnie w przekonaniu, że jestem w dobrym miejscu 🙂 Przecież nie możemy wiedzieć wszystko na każdy temat i być nieomylni w każdej sferze życia, jaki świat byłby wtedy nudny, przecież to uzupełnianie wiedzy jest najlepsze w kontaktach z innymi. Myślę, że to staranie się o to, aby wiedzieć wszystko z mojej branży doprowadziło mnie do obniżenia pewności siebie, nad czym teraz bardzo pracuję, często na spotkaniach biznesowych omawiając dany temat jednocześnie myślę “cholerka, skąd ja to wszystko wiem?” 😉

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *