13 komentarzy

  1. Niksa | kobiecywymiar.pl
    17 czerwca 2015 @ 20:11

    dziecko brudne to dziecko szczęśliwe- tak była za naszych czasów i tak powinno być teraz, a często więcej się chucha i dmucha niż pozwala na zabawę i pokonywanie własnych słabości. dzisiaj sama złapałam się na tym, że gdy patrzyłam jak dzieci wspinają się na blustradę, to mnie ciary przeszły. Dla nas to przecież była najlepsza zabawa, miałam czarny scenariusz przed oczami, a maluchy w najlepsze szczerzyły do mnie zęby.

    Reply

  2. ugotowani.tv
    5 czerwca 2015 @ 17:14

    Ostatnie zdjęcie jest taaaakie piękne 🙂

    Reply

  3. Miesiąc zblogowAny (4): W pochmurnym maju... - Świat zblogowAny
    2 czerwca 2015 @ 22:23

    […] że gdy zostanę już matką (wbrew pozorom, mam takie plany na przyszłość:), nie wykastruję dzieciństwa swoim dzieciom. Bo jak widzę te mamusie, które bronią dziecku pobrudzić się, nawet jeśli nie […]

    Reply

  4. Angelika Berdzik
    1 czerwca 2015 @ 19:24

    Moje dziecko codziennie brudne. A to jedzeniem, a to piaskiem, a to ziemią. Staram się go nie ograniczać poza sytuacjami, kiedy chce wbiegać na drogę albo kiedy wchodzi na drabinki 10 razy większe od niego 🙂

    Reply

  5. Ana
    31 maja 2015 @ 16:57

    Niedawno rozmawiałam z kolegą, ojcem dwójki dzieci, właśnie na ten temat. Że szczęśliwe dziecko, to brudne dziecko, to lekko potłuczone i podrapane dziecko. I wspominaliśmy, w jakich fajnych czasach my żyliśmy – rodzice nam niczego nie zabraniali, a nasze pomysły… czasami to cud, że je przeżyliśmy 🙂 A jesteśmy cali i zdrowi, a nasze dzieciństwo upłynęło bardzo szczęśliwie.

    Reply

  6. Kasia Szreder, HaloMisiu
    30 maja 2015 @ 21:28

    Gratuluję postępów! I to jest właściwe podejście do wychowania. Ja niestety za każdym razem, jak widzę dzieci na tych wszystkich „niebezpiecznych” konstrukcjach na placu zabaw myślę sobie najgorsze rzeczy: a jak spadnie i rozbije sobie głowę, a jak noga mu tam wpadnie i ją złamie? Muszę powoli brać się w garść, bo moje dziecko zaczyna już chodzić i też będzie chciało.

    Reply

  7. Alexandra
    30 maja 2015 @ 11:31

    Dziecko musi się ubrudzić, czasem potłuc 4 litery. Doświadczać, uczyć się, próbować. Nie zabierajmy im tego. Matką jeszcze nie jestem, ale jestem pewna, że nie będę chuchała i dmuchała na swoje dziecko 24/h. Oczywiście oczy dookoła głowy trzeba mieć, ale nie przesadzajmy 🙂

    Reply

    • Jak ona to robi
      30 maja 2015 @ 16:20

      Dziecko musi spróbować „smak”piasku, obdrapać sobie kolana. Taka jest dziecka przywilej- doświadczać, próbować. Chociaż, przyznaje, że jak widzę co mój młodszy syn wyprawia i jaki ma pokład energii, to wiem jedno – szybko będę siwa 😀

      Reply

  8. Kusterkowa
    30 maja 2015 @ 06:33

    Pamiętam swoje dzieciństwo, gdy miało się obdrapane kolana, ale i jaką radość na twarzy. 😉 Łapałyśmy z siostrami ślimaki, motyle, żaby i inne dziwactwa. Spędzałyśmy czas wydłubując dżdżownice z mokrej gleby. Dzisiaj dzieciaki, odnoszę takie wrażenie, niewiele czasu spędzają na dworze i to nie tylko z powodu własnego braku zainteresowania naturą, co właśnie wychuchaniem rodziców. Super, że nawiązujesz do tego, by pozwolić dzieciom się umorusać i tworzyć wspomnienia. 🙂 Dzieciństwo mamy tylko jedno, niech będzie pełne doświadczeń. <3

    Reply

    • Jak ona to robi
      30 maja 2015 @ 16:18

      Masz rację. Spędziłam na podwórku całe wakacje. To były piękne czasy.
      To o czym piszesz to jeden problem a drugi, to wiecznie wtrącający się rodzice 😉 Chcę, żeby moje dzieci integrowały się z innymi dziećmi, jeżeli są jakieś konflikty (zabieranie zabawek) to próbuje dać im chwile z nadzieją, że jakoś się dogadają. Niektórzy rodzice nie dają „sobie”czasu, tylko wtrącają się we wszytko. Jak takie dziecko ma budować relacje i radzić sobie z konfliktami? Oczywiście, trzeba tłumaczyć i reagować jak dzieje się coś niedobrego. Ale, bez przesady 😉

      Reply

      • Kusterkowa
        30 maja 2015 @ 20:10

        Ciekawa jestem jak ja będę robić. :p Coś czuję, że od razu szturmem uderzę pomóc dziecku, by nie było pokrzywdzone, chociaż wiem, że to nie jest dobre podejście. Ty robisz najlepiej, jak się da!

        Reply

  9. ohdeer_blog
    29 maja 2015 @ 23:02

    Starszy synek jaki blondas:))) A co do wpisu – święta racja. Pozdrawiam

    Reply

    • Jak ona to robi
      30 maja 2015 @ 16:10

      Blondas, po tacie. Zazdroszczę mu tego koloru włosów 😉 Pozostaje mi farbować się na blondi 😉 Ściskam mocno!

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *